Nie jest łatwo, oj nie jest ...Kolejny dzień bez papierosa... Myślałam, że kryzys dopadnie mnie nieco później, za parę dni, może za tydzień… A jednak jest inaczej – wątpliwości i trudności czyhają już na starcie… Wszyscy dookoła palą. Dzisiaj idę spać wcześniej, bo przeraża mnie konfrontacja z kilkoma palaczami przy lampce wina. Straszne… to trochę tak, jakbym bała się siebie i próbowała uciec przed słabością. Brak mi siły na bezpośrednie starcie. Bezpieczniej jest unikać pokus. Niespokojna jestem od rana … sprawę traktuje bardzo poważnie, więc może zbyt intensywnie myślę o fajkach…? Dopadłam inhalatora, dwa wdechy pomogły minąć irytacji, gdy wcześniej złościłam się na jakaś głupotę…. co chwile słyszę: „zapal sobie - nikomu nie powiem…" nie w tym rzecz… nie chodzi o to żeby oszukać innych, ważne żeby wytrwać dla siebie… ciężka sprawa…
Komentarze moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto
Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto
26 stycznia 2010 magdalenalezon napisała:też przeniosłam wszystkie spotkania z palaczkami na jakąś odległą przyszłość. Na szczęście mam bliską przyjaciółkę w ciąży a drugą karmiącą i z nimi się mogę spotykać :-)
Śledź bloga: RSS Dodaj do ulubionych blogów
Moje gratulacje. Twoja kariera i prywatne zycie jest niesamowite. Spodziewalam sie tego po tobie. Bardzo jest milo dowiedziec sie ze sobie tak dobrze radzisz.
Pozdrowienia z Canady
Izabella Rz