Wiem, ze nie wolno tak myśleć, bo to początek końca. Niemniej jednak ciężko mi w to uwierzyć, że przesiedziałam wczoraj pól nocy z moja przyjaciółka (a był to solidny wieczór ze śmiechem, łzami i takimi tam), i … nawet przez chwile nie pomyślałam o papierosie! Mało tego – to ona podjęła próby namówienia mnie na maleńkiego mszaka, a ja kategorycznie jej odmawiałam. Nie potrzebowałam nawet inhalatora!
Wieczór bez tęsknoty za papierosem to dla mnie wielkie osiągnięcie. Wieeem, wieeem, że to wcale nie znaczy, że chęć nie powróci, ale żebym takich wieczorów miała jak najwięcej – tego sobie i wszystkim rzucającym palenie życzę;)
Komentarze moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto
Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto
Nie ma jeszcze komentarzy - wyraź swoją opinię jako pierwszy
Śledź bloga: RSS Dodaj do ulubionych blogów