marzec3

„Koleżaneczki”

dodano: 3 marca 2010 przez magdalena_rozczka


Siedzę sobie wczoraj z kumpelkami w naleśnikarni. Wszystko super – miejsce dla niepalących, więc czuję się bezpieczna – odizolowana od tego „okropnego dymu”;) Sączymy piwo z sokiem malinowym i wspominamy stare, dobre czasy. Atmosfera miła, sympatyczna niczym niezmącona. Niczym… do czasu, kiedy słyszę rozczarowany głos – „ojej, tu nie wolno palić”. Zbierają się, żeby wyjść na zewnątrz. Tradycyjnie słyszę „śmiesznostki” w stylu - „chodź z nami, nikomu nie powiemy”. Resztkami sił udaję, że to wszystko mnie nie kosztuje, mówię, że „naprawdę nie chcę palić i dobrze mi z tym”. Uff wyszły. Siadam przy stoliku. Przeglądam sms-y, żeby tylko nie myśleć o tym. Czuję wzrok na plecach, odwracam się, patrzę w okno, stoją i palą. Zadały sobie tyle trudu, żeby stanąć w miejscu dla mnie widocznym i dmuchać mi prosto w szybę z uśmiechem na ustach…

Głupota? Brak empatii? Nie wiem. Wiem tylko, że ja od dwóch godzin siedzę głodna i nie zamawiam pachnącego naleśnika tylko, dlatego, że obydwie opowiadają o swoich dietach…




Dodaj do:


Komentarze moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Wasze komentarze

zgłoś
tanika 10 marca 2010 tanika napisała:

Nazwałabym to solidarnością:-)No i samowyrzeczeniem również:-)Szkoda,że koleżaneczki nie są tak "mili",więm jak ciężko jest w takich momentach,koleżanki zawsze namawiały do "grzechu",na szczęście wytrwałam :-)Od roku nie palę!


zgłoś
avatea77 10 marca 2010 avatea77 napisała:

Twarda z Ciebie baba;) a nie wyglądasz... :)
Trzymaj się dzielnie!